Dziemiańska Majówka 2013

Na początku mogliśmy zobaczyć pokaz Pana Jarosława Rolbieckiego z Kalisza i Jego zaprzęg czterokonny.

Jeśli ktoś chciałby zobaczyć ten zaprzęg w prawdziwej rywalizacji sportowej to już w wakacje będzie taka możliwość na terenie Kaszubskiego Stowarzyszenia Promowania Sportów Konnych w Kwiekach.
- Potem na parkur Ośrodka Jeździeckiego Pegaz wkroczyły inne czworonogi.

Cały pokaz i konkursy psów odbyły się we współpracy z chojnickim oddziałem Polskiego Związku Kynologicznego.

Agility to psi sport. Polega na tym, że pies ma pokonać jak najszybciej i oczywiście bezbłędnie tor przeszkód.

Zarówno rasowych, jak i składaków. Tutaj frunie border collie. Zdecydowanie chudszy niż ten, którego znacie z widzenia w Dziemianach.
- To westernowi jeźdźcy ze stajni spod Kalisza.

Mieliśmy bowiem okazję podziwiać dwa odrębne, zupełnie odmienne dyscypliny ujeżdżeniowe, czyli klasyczne ujeżdżEnie (nie ujeżdżAnie, ujeżdżAć można byki, np.) i west.

Przez wszystkie pokazy i konkursy psie, a także w roli sędzi występowała ta oto dama z Chojnickiego Związku Kynologicznego, czyli Jolanta Łomińska.

Ochraniacz, czy też kaganiec zakłada się po to, żeby charty nie rozszarpały za szybko wabika, który tylko dzięki takiemu zabezpieczeniu może dotrwać do końca pokazu czy zawodów.

Gdy rozpoczął się konkurs szybkościowy i zobaczyliśmy Anhelikę na kucyku Rudolfie zamiast na swoim kucyku Nawarro.

Było naprawdę śmiesznie. W konkurencji szybkościowej (start z punktu i zajęcie miejsce między drągami – dla jednego konia miejsca brak) startowała taka oto stawka koni.

Co ciekawe – para ta zajęła drugie miejsce, eliminując całą pozostałą stawkę w tej niezwykle zabawnej konkurencji. Wygrał westowiec.

To pies rasy shis tzu, chyba z naszej gminy. Shih tzu to pełne życia i energii psy towarzyszące człowiekowi już od wieków. Rasa wywodzi się z Tybetu, gdzie, jako zwierzęta święte, mieszkały w świątyniach oraz wręczane były cesarzom chińskim, jako wyraz największego uznania.

To Lupus, owczarek niemiecki, kolejny czworonożny reprezentant Ośrodka Jeździeckiego Pegaz, z tych niepodkutych, acz kutych.

Klub Szara Wilczyca z Brus pokazała nam swój sposób na wspólne zabawy z psami, a więc zaprzęgi. Zaprzęgi z rowerem, z hulajnogą i wózkiem trójkołowym.

Mogliśmy podziwiać latającego nad belkami Tramala, bardzo doświadczonego konia skokowego, własność Pana Wojciech Milaka.

Zawodniczka „Hubala” na koniu Prinz. Prinz miał inne zdanie niż dosiadająca go zawodniczka. Po tej przygodzie i zawodniczka, i koń nie ucierpieli i czują się świetnie.

Kucyk i Anhelika tuż przed telemarkiem, zwróćcie uwagę na nóżkę Pani Ani, dzięki której NA PEWNO tak wysoko lecieli.

Jednak ostatecznie kucyk przegrał. Tak to już jest. Choć walka była emocjonująca i wzbudziła podziw publiczności. Wójt Leszek Pobłocki i zwycięzca. Nawarro jeszcze patrzy na przeszkodę – zrobił, co mógł.
Foto: www.bonnote.com










































Anka
19 września 2013 at 20:57Brawo dla Anheliki za całość pracy z Nawarro. I za te wspaniałe skoki wielki podziw rywalizacji kuca z dużymi końmi. Dla mnie Anhelika i tak jest wygrana. Tramal miał problem bo kto normalny pcha 18 czy 19 letniego konia po kontuzji na takie zawody!!! Jeszcze pod jeźdźcem który trzyma się wytoku aby nie upaść , a kiełzno tego konia dodaje wiele do życzenia, na takim wędzidle powinien jeździć ktoś doświadczony a nie dziewczyna która jak widać nie ma pojęcia o skokach . koń skacze to sie trzyma zeby sie trzymac.
http://www.brandline.pl
7 grudnia 2016 at 20:27Treściwie i na temat. Pozdrawiam!